DARIUSZ PALINOWSKI – PAŁA

Poczęty i urodzony w Lublinie pod punkowym datownikiem ’69. Znak zodiaku: Skorpion. Lata dzieciństwa spędzone w miłej atmosferze. Pierwsza wystawa prac nakręcona w przedszkolu.
Zainteresowania wszechstronne, z przyczyn czasowych niewykonywane.
Nie boi się śmierci, ale kocha życie. Fascynat szokerskiej sztuki punkrocka.
Jak sam mówi o sobie: skurwiel, egoista, indywidualista, chaosboy, esteta i wcielony Lucyfer.
Obecnie mieszka w Toruniu wraz z zona i synem.

Publikacje komiksowe:
W latach 1989–95 fanzin „Zakazany Owoc” wydawany samodzielnie przez autora (razem 5 numerów),
„Zakazany owoc” ­ antologia (kultura gniewu 2000),
„Niezwykłe przygody Braci Kowalskich” (I wydanie Fanzin 1996, II wydanie kultura gniewu 2003),
„Zakazany owoc i bracia Kowalscy w jednym” (kultura gniewu 2010).

E-galeria

...szczerze mówiąc,
nie przepadam za komiksem...

Wywiad z Darkiem Palinowskim, w 2000 roku, przeprowadził Jarosław Składanek.

Na początek powiedz skąd wzięła się nazwa „Zakazany Owoc” - inspiracją nie była chyba piosenka Krzysztofa Antkowiaka?
- Szczerze mówiąc, nie pamiętam, ale pośrednio ma ona jakiś związek z Krzysztofem Antkowiakiem, bo Krzysiek był dla mnie debilem, a komiksy, które rysowałem miały taki właśnie charakter. Zresztą piosenka, którą wykonywał, w pewien magiczny sposób reklamowała moje wydawnictwo.

Pierwszy numer Twojego zina-komiksu ukazał się 11 lat temu, wówczas tego rodzaju forma była u nas pewnym novum. Jak był on przyjmowany?
- W tamtym czasie każda rzecz, która ukazywała się w punkowym obiegu, była przyjmowana z dużą dozą emocjonalności. Przynajmniej ja tak to odbierałem. Jeżeli chodzi o mój komiks, to większości moich przyjaciół bardzo się podobał. Pisywały do mnie perwersyjne dziewczęta, sataniści, harcerstwo, chyba czterech czy pięciu katoli ugrzecznionych, plus jeden inkwizytor (totalny Chrystus wcielony), nie chciało mi się nawet mu odpisywać. Miałem mu wysłać zużytego kondoma, ale przeznaczyłem go komuś innemu pocztowo.

Czy któraś z narysowanych przez ciebie postaci istniała naprawdę?
- Maradona i Kotański z „Koval Brothers”, ale punkowe postacie autentyczne mam zamiar wprowadzić w czymś, co może wkrótce narysuję.

Co czułeś w momencie, gdy uświadomiłeś sobie, że masz talent do rysowania komiksów? Czy był to błysk w Twojej głowie, czy raczej powolny proces?
- Tak naprawdę to ja kurwa nie mam talentu. To tylko pic na wodę, na który i Ty dałeś się nabrać - Yark!

Jakie komiksy czytałeś w dzieciństwie, a jakie czytasz dziś? Jaki był ich wpływ na Twoją twórczość?
- To co każde dziecko - Tytusy, Klossy, Żbiki i pornosy. Teraz, szczerze mówiąc, nie przepadam za komiksem. Komiks s.f. mnie nudzi, sram na Disneya i wszystkie Spajderbaty. Ostatnio przeczytałem dwa numery „Goliata”, który jest w porządalu. Trzy czy cztery lata temu zachwycił mnie rysunkowo „Ranxerox”, ale fabuła była głupowata. Czekam z niecierpliwością na drugą część „Likwidatora”. Jeżeli chodzi o wpływ jakiegoś komiksu na moją twórczość, to myślę, że w jakimś stopniu Tytus, Kwapiszon oraz dwie zajebiste postacie: Gucio i Cezar.

Tematyka Twoich prac oscyluje wokół spraw związanych ze sceną punk: antyfaszyzmem, antyklerykalizmem, wegetarianizmem i innymi. Ty do dziś pozostałeś zwolennikiem anarchii totalnej, dlaczego? Czym dla Ciebie jest to „A” w kółeczku?
- Jeżeli chodzi o podejście społeczno-polityczne, anarchizm był dla mnie od zawsze formą ciągłego sprzeciwu i prowokacji. Pomimo swojej niedoskonałości, zawsze coś sobą prezentował, nie pozostawiając człowieka w sytuacji typu: „Jest chujowo, no ale chuj, widocznie tak już musi być, a ja i tak chuja mogę, pozostaje mi więc zatem na tym wszystkim chuja położyć.” Popieram wiele form anarchizmu, począwszy od łagodnych procesów twórczych, skończywszy na bombach i podpaleniach.

A jak było z komiksem „Bracia Kowalscy”, powiedz jak doszło do współpracy z wydawnictwem Fanzin/Siedmioróg. Czy perspektywa zrobienia kariery rysownika komiksów („kariery” w pozytywnym znaczeniu) nie była dla Ciebie kusząca?
- Nie chce mi się opowiadać na ten temat, bo nikogo z pewnością to nie zainteresuje. Wolałbym oczywiście rysować zawodowo niż pracować w jakimś oficjalnym burdelu, ale nie chce mi się w ogóle nic robić, do tego stopnia tak mnie wszystko wkurwia.

Czemu tak nagle, będąc u szczytu popularności w scenie HC/Punk nagle zaprzestałeś rysować? Co było powodem - brak czasu (śpiewałeś wówczas w jednym z bardziej znanych zespołów w scenie, grupie Amen), czy po prostu zabrakło Ci pomysłów? Czy nie myślisz o powrocie do ołówka i rapidografu?
- Wykorzystałem szczyt popularności na maxola, a w tej chwili ładują mi się baterie i czekam w końcu na dzień „zapalenia żarówki”. Ołówka w tej dziedzinie nie używałem. Może dożyję kiedyś dnia, że stać mnie będzie na kupno rapidografu w cenie Goldpena Wojtyły.

Wiem Darku, że obecnie zajmujesz się collagem. Co urzekło Cię w tej formie sztuki?
- Collage to zajebioza, z którą po raz pierwszy zetknąłem się dwadzieścia lat temu, ale nie wiedziałem jak to się nazywa. Potem nakierował mnie w dużej mierze Punk (okładki płyt, ziny). Poznałem kiedyś dziewczynę, która nic nie robiła tylko wycinała i wycinała. Miała w domu cały skład makulatury. Z początku wydawało mi się to debilizmem - klej „Plastuś” plus nożyczki. Kurwa, o co tu chodzi? - pomyślałem, ale z nudów zacząłem ciąć. Dziabnąłem Jezusa, jak łapie równowagę na deskoroli, a dzieciaki bokami mu pomagają (było to całkiem inne od pomysłu MDC) i nawet zaczęło mi się to podobać. Tym bardziej, że przez przypadek wyłowiłem idealne proporcje postaci oraz identyczną kolorystykę i światłocień. Wyszedł z tego tak zajebisty fotomonters, że postanowiłem poszperać tu i ówdzie i zrobić jeszcze kilka innych fajniastych rzeczy. Obecnie używam wyłącznie papieru i folii reklamowej. Collage jest dla mnie wykonaniem fotografii pozbawionej negatywu.

Dlaczego Kalafior (jeden z Braci Kowalskich) nie jest już Straight Edge*?
- Nie jest chwilowo, bo miał problemy ze zdrowiem, ale dalej słucha Minor Threat i powoli robi przymiarę by ponownie zasilić zakon krzyżacki.

Dziękuję za wywiad.
- Ja również hot thanx za poświęcony czas i cierpliwość. Pozdro dla wszystkich my friends, których myślę wkrótce usatysfakcjonować jakąś fiuczerową nowością.


* Straight Edge - postawa polegająca na byciu wolnym od narkotyków, alkoholu, nikotyny. Prekursorami tej postawy był zespół hardcore/punk Minor Threat, działający na początku lat 80. w Waszyngtonie. Obecnie Straight Edge nierozerwalnie związany jest z ideą weganizmu, wegetarianizmu, wyzwolenia zwierząt oraz równouprawnienia ludzi.


copyright © 2004–2017 kultura gniewu